Każdy podcina swoją gałąź

Dodano 26 maja 2017, w Społeczeństwo, przez pjck

obydwaj madrzy (1078 x 719)To ciekawe, jak bardzo niektórzy starają się, aby sobie zrobić źle. Klasyczny „strzał w stopę” to najwyraźniej cel polityków, i to z przeciwstawnych obozów, ale także… mediów. Zastanawiające są powody – „w imię zasad”, bo tak miało być lepiej, czy też ze zwykłej głupoty? Pewnie wszystkiego po trochu.

Partia rządząca, jak na rządzącą przystało, listę zasług ma długą i z pewnością wciąż niezakończoną. Nowe „kwiatki” pojawiają się na niej czasami i codziennie.
„Pan Adrian” w roli trefnisia na spotkaniu z europejskimi przywódcami, to tylko takie faux pas towarzysko-obyczajowe. Ludzie zastanawiają się, czy próbował konkurować z Boraten, czy z Jasiem Fasolą? Oczywiście, godzi w wizerunek głowy państwa, a co za tym idzie samego państwa, ale ten i tak już jest wystarczająco zszargany. Czy może być gorzej?
Ale to „małe piwo” dla jego wyborców. „Patrzcie, jak fajny ten nasz prezydent! Taki wesoły.” Wytłumaczą sobie.

Gorzej jednak z oficjalnymi posunięciami jego partii. Nie, nie chodzi tylko o łamanie prawa, Trybunał Konstytucyjny itd. Ale już. zniszczenie festiwalu w Opolu, choć chyba za bardzo nie łamie Konstytucji (nie bezpośrednio), to pomysł samodestrukcyjny. Zaś upór w ściągnięciu większej ilości pieniędzy na tych, którzy tego dokonali (TVP), to zaś uderzenie w swoją bazę wyborczą. Chłop czy robotnik z prowincji oglądnie i to Opole z Kielc, o prezydencie może i nie wie, Puszcza Białowieska go nie interesuje; ale jak mu się siłą dobiorą do portfela, to się wkurzy. Pomysł na ściąganie abonamentu za pomocą danych wyciśniętych z kablówek, poprzez pocztę – de facto na siłę – raczej notowaniom PIS nie pomoże.

Opozycja nie rządzi, a więc tak sobie zaszkodzić nie może. Ale się stara. Idea przywleczenia tu – również na siłę – jakichś migrantów z Bliskiego Wschodu lub Afryki jest w tym kraju skompromitowana. Może wśród waszych znajomych na Facebooku ten pomysł przeważa, ale to jednak pogląd niszowy. Statystyki nie kłamią. TA SPRAWA JEST PRZEGRANA. Inaczej nie będzie, nie ma się co szarpać.
Trzeba trochę pomyśleć o taktyce politycznej. Powiedzmy sobie szczerze – to wasza wina, że PIS jest dziś u władzy. Upieracie się przy przegranych ideach, które takimi pozostaną, i przez to nie możecie teraz przeprowadzać innych planów politycznych, które nie są tak kontrowersyjne, a zdecydowanie potrzebne. No a przede wszystkim nie możecie stać na straży Konstytucji, demokracji i normalnego porządku prawnego.

Podobną drogą idą niektóre media, np. „Gazeta Wyborcza”. Denerwują nawet swoich dawnych czytelników tym specyficznym założeniem (i dostosowanym do niego językiem), że przybysze z krajów egzotycznych to właśnie „uchodźcy”; że wszyscy, którzy przyjeżdżają do Europy ze wschodu i z południa, to ludzie poszkodowani przez wojnę.
Nie dopuszcza innego zdania, w razie czego zamyka komentarze. Usilnie wyciąga jakieś statystyki, które pokazują, że w dniach, kiedy na kontynencie systematycznie dochodzi do zamachów, to przecież jest obecnie najbezpieczniej! Żongluje informacjami – pamiętamy silną ekspozycję ofiar morskiej drogi do Europy, szczególnie dzieci – a co z ofiarami zamachu w Manchesterze (też dzieci!). Przypomina Polaków w Iranie czy w Indiach, a to porównanie szczególnie szokuje, bo ci ludzie na pewno nie byli ani terrorystami, ani migrantami ekonomicznymi.

I nie chodzi o to, kto ma rację. Ale po co sobie tak szkodzić? Sprzedaż „Gazety” spada – niemała w tym zasługa strony rządowej – sytuacja finansowa się pogarsza. I teraz, kiedy zdanie potencjalnej i rzeczywistej klienteli periodyku jest całkowicie odmienne – gazeta pcha się z opiniami, które mogą jej tylko zaszkodzić. To przygotowywanie sobie jeszcze większego kryzysu.