Sklep z rzeczami dla kotów

Dodano 12 lipca 2017, w Społeczeństwo, przez pjck

Pomysły na uzdrawianie finansów państwa, a zwłaszcza zwiększanie jego dochodów, wydają się być czasami dziełem abnegatów biznesowych. To ekonomia dziecinna; dobrze, że przynajmniej nauczyli się nie drukować pieniędzy na zawołanie. A Polska jest w czołówce takiej radosnej twórczości.

Moja córka parę lat temu – będąc w wieku raptem poprzedszkolnym – stwierdziła, że ona będzie kiedyś zarabiać dużo pieniędzy.
- Jak to zrobisz? – zapytałem.
- Otworzę sklep z rzeczami dla kotów. I to będą bardzo drogie rzeczy. Ludzie będą mi MUSIELI dużo płacić…

rzeczy dla kotówTaaa… Wystarczy wystawić wyższe ceny i już będzie się więcej zarabiać. Tylko, że taką taktykę planowało dziecko. Tymczasem w codziennym życiu podobny pomysł na większe dochody mają dorośli, politycy.
Myślą, że jak sobie zażądają więcej, to i więcej dostaną. Po prostu. Owszem, dla „zareklamowania” swoich „produktów” mają aparat przymusu (albo monopole), ale i te rzeczy są do obejścia, poza tym nie wyciśnie się czegoś z niczego.

Ekonomia kretyna. Jej przejawy widzimy w wielu krajach. Nie ma pieniędzy? To podniesiemy podatki (czy opłaty, dla niepoznaki zwane inaczej). Tak, aby nam pasowało do tego, co nam brakuje. A jak ktoś nam nie da (to nieważne z jakiego powodu – bo np. nie ma skąd wziąć), to nazwiemy to „stratami”, powiemy że „ukradł”.

Aby wyjaśnić ów problem głupkom, którzy chwalą się posiadaniem jakichś dyplomów, stosuje się pewne naukowe terminy, żeby wyglądało poważniej. Np. „Krzywa Laffera”. Ale  i to nie pomaga.
Na zdrowy rozum tłumaczy się, że ludzie zamiast zapłacić cokolwiek, nie zapłacą nic, przeniosą się w szarą strefę, będą kraść, kombinować, przemycać; wreszcie – emigrują. Ale decydenci za skarby świata nie dopuszczają do siebie myśli, że wobec określonej zasobności społeczeństwa/klientów, nie mają do dyspozycji alternatywy – wziąć więcej albo wziąć mniej. Ich realistyczna alternatywa, to – wziąć mniej albo nie dostać nic w ogóle. Takie zachowanie w psychologii nazywa się „wyparciem”, czyli „represją”.

Oczywiście, taka droga postępowania może mieć różne źródła. Naiwność, głupota, brak ekonomicznego wykształcenia i wyczucia. Ale też ruchy na szybko, pośpiech i stąd niezdarność – bo się sypie, to raz raz dwa trzeba coś zrobić. To takie działania fiksacyjne – zrobiła się dziura w zbiorniku z płynem i ktoś nerwowo przykłada do niej a to kartkę papieru, a to skarpetkę – choć to nie tamuje przecieku. Albo szarpie coś, co nie idzie, choć taka taktyka też nie ma szans na powodzenie. Można najwyżej ów przedmiot zniszczyć.
Inne intencje mogą być prymitywnie cyniczne – coś zrobię, żeby było widać że robię albo coś tam i tak z nich zedrę, chociaż przez chwilę, później niech się sypie… i tak mnie tu nie będzie.

Jedna odpowiedź na Sklep z rzeczami dla kotów

  1. ~Magda pisze:

    Dzieci są madrzejsze od naszych politykow, bo predzej dziecko zrozumie pewne niuanse jak mu sie wytlumaczy.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>